TEMATY

Rolnik, który się odurzył, a dziś uprawia ziemię bez środków agrochemicznych

Rolnik, który się odurzył, a dziś uprawia ziemię bez środków agrochemicznych

Użytkowanie ziemi i formy produkcji pojawiają się w agendzie prowincji i gminy w 2017 roku. Historia Juana (53 lata) pokazuje, że opłacalność można uzyskać, dbając o zdrowie i ziemię. Zużycie agrochemikaliów w regionie wzrosło o 900% w ciągu ostatnich dwóch dekad.

W wieku 12 lat Juan Bruschi usłyszał od swojego ojca pytanie, które naznaczyło jego życie: „Chcesz pracować czy studiować?”. Kilka dni później siedział na traktorze z rękami na ziemi. Warzywa były jedynym pożywieniem rodziny. Juan zmechanizował procedurę, która już w latach 80. obejmowała wiele substancji chemicznych. Podczas fumigacji został odurzony przez spryskanie produktu bardzo silnym pestycydem. Tego dnia sprawdził swoim ciałem toksyczność tego, co człowiek rzuca na ziemię.

„Dzisiaj nie jadłbym sałaty, gdybym nie wiedział, skąd pochodzi. "

Dziś Juan ma 53 lata. Pozostaje z rękami na ziemi, ale produkuje bez agrochemikaliów. Jest jednym z dziewięciu przedsiębiorców, którzy od połowy ubiegłego roku uczestniczą w miejskim programie Zielony Pas, którego celem jest priorytetowe traktowanie działalności ogrodniczej i uzyskanie produktów wolnych od toksyn. „Przeżyłem to od wewnątrz, nikt nie musi mi mówić, jakie szkody wyrządzamy Ziemi przy obecnym modelu produkcji. Niszczymy naturę i upajamy się tym, co jemy ”- wspomina.

Zagospodarowanie terenu i formy produkcji pojawiły się w agendzie województwa i gminy w 2017 roku. Ostatnie powodzie przyspieszyły niewygodną debatę dla wszystkich ogniw łańcucha produkcyjnego. W ciągu najbliższych kilku godzin rząd prowincji ogłosi baterię środków interwencyjnych w użytkowanie gruntów. „Nigdzie na świecie nie można zrobić tego, co chce, z glebą i zasobami naturalnymi, z wyjątkiem Argentyny” - podsumował minister produkcji Luis Contigiani.

Promowanie zrównoważonego rolnictwa w całej prowincji pojawia się w pakiecie celów. Juan zapewnia, że ​​możesz dbać o ziemię i jednocześnie uzyskać rentowność. Eksperymentował z oboma modelami. Trzydzieści lat w jednym, w którym dominuje na 90% krajowych pól, a ten ostatni etap w drugim, alternatywnym i wolnym od agrochemikaliów.

Pracuje ramię w ramię ze swoim 28-letnim synem, odpowiedzialnym za kontynuację rodzinnej spuścizny. Ogród znajduje się w Rivarola pod adresem 8000 (strefa zachodnia), obok nowej Alcaidía. „W 2005 roku państwo wywłaszczyło mi siedem hektarów na tę budowę. Dziś pomaga mi to spełnić marzenie o produkcji bez agrochemikaliów ”- mówi.

Niemożność wygięcia systemu sprawiła, że ​​Juan odszedł z działalności na kilka lat. Zamienił ziemię na ciężarówki i warzywa na kordon przemysłowy. Ale uczucie w momencie powrotu do domu nigdy się nie zmieniło. Coraz bardziej degradujące się środowisko i coraz bardziej odpowiedzialny za jego niszczenie człowiek.

„Jakiś czas temu wróciłem do rolnictwa z pomysłem zrobienia czegoś innego, zdeterminowany, aby produkować bez środków agrochemicznych” - wyjaśnia Juan. W ten sposób zapisał się do miejskiego programu Green Belt, lokalnej inicjatywy mającej na celu zapewnienie zasobów, szkoleń i maszyn tym odważnym przedsiębiorcom.

„Ludzie jedzą warzywa wierząc, że jedzą zdrowo, ale to tylko połowa. Wiele z nich jest skażonych pestycydami. Nie jadłbym dzisiaj sałaty, gdybym nie wiedział, skąd ona pochodzi. Stosowanie pestycydów jest bardzo złe ”- podkreśla.

Dlaczego obecny model produkcji nie jest kwestionowany? Juan uważa, że ​​przyczyny ekonomiczne i kulturowe są mieszane. „Za agrochemikaliami stoi opłacalność i biznes milionerów. Ale są też wzorce i tradycje kulturowe, które bardzo trudno przełamać ”- analizuje.

Niedawne doświadczenia wskazują, że „aktywne i zaangażowane” państwo jest potrzebne, aby dokonać „głębokich przemian”. „Potrzebujemy państwa na wszystkich poziomach, aby zaangażowało się w ten problem. Należy uświadomić ludziom, że istnieje inny sposób produkcji i konsumpcji. Wykracza poza zdrowie, dotyczy środowiska, bioróżnorodności, ekosystemu ”.

900% więcej agrochemikaliów niż 20 lat temu

Argentyńscy naukowcy byli w stanie określić ilościowo wzrost agrochemikaliów w dorzeczu rzeki Paraná w ciągu ostatnich dwóch dekad: użycie wzrosło o 900% wraz z wprowadzeniem upraw transgenicznych i technikami bezpośredniego siewu.

Wniosek można przeczytać w pracy zatytułowanej „Obecność i przeznaczenie pestycydów w argentyńskiej części dorzecza rzeki Paragwaj-Parana” opublikowanej w międzynarodowym czasopiśmie naukowym Environmental Monitoring and Assessment. Jej autorzy, M. Etchegoyen, A. Ronco, P. Almada, M. Abelando i D. Marino są naukowcami z Conicet

Pobrali próbki w 22 różnych miejscach basenu w dwóch różnych kampaniach. „Wszystkie stężenia wykryte w wodzie przekraczały poziomy zalecane dla ochrony środowiska wodnego” - czytamy w raporcie.

„Działalność rolnicza - wyjaśnia się - jest źródłem ładunków zanieczyszczeń pestycydami, transportowanych dopływami, które docierają do głównego cieku wodnego i zmieniają jakość ekosystemu wodnego” .Ecoportal.net


Wideo: POMYŚL ZANIM ZALEJESZ - MIESZANINY ZBIORNIKOWE (Wrzesień 2021).