TEMATY

Quevedo, Ekwador. Organizacyjne oazy na pustyniach monokulturowych

Quevedo, Ekwador. Organizacyjne oazy na pustyniach monokulturowych


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Autorzy: Wilson Vega Ortiz i Fernanda Vallejo

W ten sposób od dziesięcioleci są zrzeszeni w swojej lokalnej organizacji (uocq), tworząc więzi z większymi organizacjami, wzywając innych, umieszczając swoje rozsądne i hojne alternatywy życia w świecie, który dociera do wszystkich. W ten sposób pośród kacyków, strachu i przemocy te zakątki życia jako bastiony pośród ogromnych pustyń monokulturowych nadal są ośrodkami, które opierają się Zielonej Rewolucji i wchodzą w interakcje w poszukiwaniu większej różnorodności, bardziej produktywnej autonomii, większej wspólnoty .


Dotarcie do Walencji nie jest trudne. Jest to enklawa, jak wiele innych, położona przy autostradzie Quito-Guayaquil, najważniejszym rurociągu dla przepływu towarów z Andów do głównego portu. Codzienne badanie bogactwa, które ten kraj krwawi: jego mieszkańców, jego natury.

Dotarcie do zagród chłopskich, wysepek owiniętych szlakiem stolicy, jest nieco bardziej skomplikowane. Aby do nich dotrzeć, należy poprosić o pozwolenie panów danego miejsca. W ścisłym tego słowa znaczeniu. Wydawałoby się, że nie ma tam dróg dojazdowych, tylko sieć dróg do przemieszczania maszyn i towarów, pośrodku ogromnych pustyń bananów, ananasów, teków, palmy afrykańskiej. Kilometry i kilometry plantacji.

Podczas podróży każdy mógłby pomyśleć, że nasz kraj jest nasz. Zabawne jest to, że wkraczanie w prawdę przenosi się do innej czasoprzestrzeni, w której kraj przestaje do nas należeć. Wszechświat zamieszkany przez wszechobecnych panów i poddanych, wyprodukowany na miarę naszych czasów - maszyny, systemy nawadniające, nawozy, pestycydy - ale podtrzymywany nowymi zakrętami śruby w średniowiecznych sposobach krępowania ludzi: ochroniarze, brygadziści, baraki dla robotników dziennych , nawet szkoły zamknięte w lennach. Nasz kraj przestaje być prywatny, aby stać się krajami prywatnymi, dominacją oligarchów i ponadnarodowych: Bonita Banana, autorstwa Álvaro Noboa (najbogatszego człowieka w Ekwadorze), Dole, majątki grupy Wong (drugie w łańcuchu kontroli bananów i innych) produkty eksportowe).

Gdy wkraczamy w ten inny świat, oczywisty, ale niewidoczny, podczas gdy krajobrazy pozostawiają w naszych źrenicach żyłkę spustoszenia, małe granice, kwiatowe i różnorodne kolorem i wieloma aromatami, w niewytłumaczalny sposób nic nieprzejrzystego, ani nawet pestycydów nieustannie spryskiwanych. samoloty i maszyny na ziemi. To właśnie tam, gdzie rearanżacja przestrzeni jednoczy, rozpada się i rozprasza, tkwią te strefy oporu, „ocaleni z nowego porządku świata”, społeczności i stowarzyszenia chłopów Camarones i Ocho de Marzo, zorganizowane w Uocq (Związek Organizacje chłopskie Quevedo).

Żyją tutaj „kawa, obiad i przekąska”, otrzymując strumień agrochemikaliów i pestycydów z małych samolotów i mechanicznych opryskiwaczy, kąpiąc się i pijąc skażoną wodę z ich ujść rzek, niegdyś krystalicznych źródeł życia. Chłopi, dzieci bezrolnych chłopów, którzy zdobyli swoje prawo do pozostania poprzez walkę, opór i organizację. Potomkowie kolejnych fal wędrownych, które od XIX wieku nie przestawały przybywać, kiedy te ziemie były górami (rodzimym lasem), gdzie rządziły dzikie kakao, które nieliczni gromadzili, zbierali i eksploatowali aż do skończenia, a potem musieli je uprawiać. Wnuki zgranych sług Hacjendy Serrana, którzy po rewolucji liberalnej przybyli w poszukiwaniu pracy najemnej, dzieci chłopów z okolicznych regionów, które musiały opuścić swoje ziemie podczas długich i niekończących się susz.

Oto oni, jak długo oligarchowie, dyskutują o swoim terytorium, przestrzeni, czasie i sensie historii. Zawsze w niekorzystnej sytuacji, zawsze obecna, zawsze tkająca społeczność. Nawet wtedy, gdy decyzje, które ich dotyczą, zapadają coraz dalej, coraz bardziej za ich plecami, zawsze bez ich zgody, bez ich upoważnienia.

Poszukiwana natura że ziemie te były pokryte metrową żyzną glebą przywiezioną rzekami z Andów. Rzeka Guayas jest jedną z najważniejszych żył wodnych na Pacyfiku. Jej dorzecze, najbardziej żyzne w regionie, zasilane jest przez żeglowne rzeki, które gromadzą prawie wszystkie spływy andyjskie: Babahoyo i Daule. Natura chciała, aby te ziemie były wciąż przedmiotem nienasyconej chciwości.

Przy tworzeniu przestrzeni przybrzeżnej rządy kolonialne rozwinęły się głównie na „pustych” przestrzeniach, gdzie okupacja rozległych obszarów oznaczała eliminację bujnej naturalnej roślinności w celu rozszerzenia stabilnej działalności rolniczej.

Najistotniejszy proces organizacji przestrzennej i społecznej zachodził wokół produkcji kakao na eksport. W wyniku tych procesów na Wybrzeżu, które zajmowali właściciele i farmerzy ze średnimi i małymi ziemiami, latyfundia zaczęły się rozwijać jako dominująca forma posiadania ziemi. Pochodzące z dzikich roślin kakao hacjendy rozprzestrzeniły się w dużej mierze wzdłuż dróg wodnych. Zainaugurowano płatne formy stosunków pracy, które przyciągnęły fale migracyjne, głównie z Sierra, mimo że systemy ograniczania pracowników najemnych zostały ustanowione poprzez przymusowe zadłużenie i represyjne formy kontroli ludzi, które nawet dziś nie przestały pracować.

Związane z globalnymi obiegami kapitału, odkąd zostaliśmy Republiką, ziemie te były stale ponownie wykorzystywane do podstawowej produkcji eksportowej, zapewniając hojność, która wydaje się nieograniczona, rok po roku, stulecie, wiele produktów, które zapewniały stały i systematyczny akumulacja.

W interliniach robotnicy tworzyli własną historię, tworząc własne sieci powiązań, nadając sens temu terytorium. Po cichu zajmowali szczeliny i peryferie lenn i stali się niepodważalni. Właśnie tam, w tym samym czasie, zajęli się produkcją żywności dla siebie i innych. Stopniowo stali się głównymi krajowymi dostawcami ryżu, kawy, soi (97% krajowej produkcji), orzeszków ziemnych i drzew owocowych. Jednak nadal były marginalne, niepewne.

W ten sposób ukonstytuowali się chłopi regionu. W ten sposób zorganizowali się i zaczęli żądać ziemi, aby kontynuować produkcję. W latach 1960–1970 zajęli oni część latyfundiów i to samo zostało im przekazane w ramach reform agrarnych lub w drodze podziału nieruchomości przez niektórych właścicieli ziemskich. Mobilizacje chłopskie na wybrzeżu przybrały na sile po dekrecie 1001 ogłoszonym przez ówczesnego prezydenta Velasco Ibarrę w 1970 r., Który zniósł niepewność na ziemiach przeznaczonych pod uprawę ryżu.

Po kakao przyszedł banan, a wraz z nim uprawa kontraktowa, zielona rewolucja i szereg plantacji rolno-przemysłowych, które z niewielkimi zmianami utrzymywały ten sam system eksploatacji, akumulacji i wywłaszczania. Później, wraz z eksportem ropy, państwo przejęło większą obecność, promując bardziej bezpośrednie włączenie chłopstwa do rolnictwa rynkowego.

Ta obecność sprzyjała rozwojowi ważnej tkanki organizacyjnej w cyklu, który byłby krótki. W ciągu mniej niż dziesięciu lat wdrożenie polityki dostosowań strukturalnych zlikwidowało infrastrukturę magazynową, pomoc techniczną i małe linie kredytowe, które kosztowałyby organizacje tyle wysiłku, aby podbić. Ale najgorszy był powrót do początku: zduszeni długami, zbankrutowani cenami przypisywanymi ich produktom, zubożali swoje gleby i otoczeni dużymi posiadłościami, które wciąż je codziennie zatruwają, wielu chłopów ostatecznie sprzedało swoje gospodarstwa, aby powrócić do pracy. zarabiających lub zmuszano do produkowania dla pracodawcy jako robotnicy dniowi na własnych ziemiach.

Większość chłopów posiada od 5 do 20 hektarów ziemi. Część jego rozbudowy jest intensywnie uprawiana dla rolnictwa o krótkich cyklach, a część dla upraw na własne potrzeby lub kombinacji plantacji leśnych - drzew owocowych z roślinnością „naturalną”. Zwierzęta są ważne, podobnie jak gatunki drewna, ponieważ generują dochód w czasach niskiej produkcji lub złych cen. Uprawy o krótkich cyklach są generalnie kojarzone z rolnictwem konwencjonalnym. Coraz większy odsetek chłopów nie ma ziemi, to oni polegają głównie na sprzedaży swojej siły roboczej lub dzierżawą działki na intensywną produkcję kukurydzy, ryżu, papryki, pomidorów, orzeszków ziemnych tradycyjnym systemem, który coraz bardziej ich wiąże i bardziej do błędnego koła zadłużenia w kanałach lichwy i zobowiązań handlowych wobec dostawców surowców.

Konsolidacja modelu agro-eksportowego a przemysł rolno-przemysłowy na tym obszarze uwydatnił problemy strukturalne. Systemy produkcyjne dla agroeksportu i przemysłu rolno-spożywczego wymagają dużych i stałych wielkości produkcji. W związku z tym potrzebują rozległych terenów i / lub intensyfikacji procesów produkcyjnych. Jednak duże majątki zdecydowały się zwiększyć swoją produktywność, poszerzając granice rolnictwa. Jednym z mechanizmów pozyskiwania ziemi było zawłaszczanie terenów „pustych”, czyli pozostałości lasów i dzikiej roślinności. Drugi, zawłaszczanie ziemi chłopom na różne sposoby, wszyscy nadużywający - od przymusu do przymusowego zakupu, w strategii pokonywania zakrętów, która obejmuje groźby, wynajętych skrytobójców, wykorzystanie samorządów lokalnych do wprowadzenia norm lub zasad, które uniemożliwiają chłopom obronę. ich prawa. Nie mając możliwości egzystencji, najlepszą alternatywą jest sprzedaż ziemi miejscowym kacykom.

Oczywiście koncentracja jest nienasycona. Nie wystarczy kontrolować gruntów, kredytów lub nakładów, konieczne jest utrzymanie wody. Traktowany jak coś poza ziemią, od dawna i na wiele sposobów jest przedmiotem chciwości, gromadzenia, spekulacji i kradzieży, szczególnie w tej dziedzinie.

Agrobiznes zawsze otrzymuje preferencyjne nagrody, ponieważ ich właściciele to ci sami, którzy zajmują stanowiska i zapewniają przywileje. Ci duzi właściciele tworzą taśmy (małe zbiorniki) w ujściach rzek i rzekach, które przecinają ich ziemie, otwierają i budują studnie, budują albarradas lub bezpośrednio instalują zlewnie w największych rzekach. W większości przypadków bez zgody miejscowej ludności i bez koncesji na prawo użytkowania przyznanej przez Agencję Wodną. Woda jest kradziona bezkarnie.

Jednak chcą więcej. Poprzez cykliczne krucjaty nowoczesności od czasu do czasu promują budowę dużych zbiorników, które nazywają „projektami wielofunkcyjnymi”. Na północy prowincji Los Ríos działa jeden - zwany Jaime Roldós Aguilera - i inny, bardziej wyrafinowany i straszny w budowie: Baba.


Wielozadaniowy projekt Baba Podjął się skutecznej okupacji terytorium zaledwie dwa lata temu, choć planowano to dawno temu. Bez minimalnych zezwoleń, bez podstawowego badania oddziaływania na środowisko, bez powiadamiania nikogo, bez konsultacji z nikim, a już najmniej z tymi, którzy nadają tym terenom życie i sens, około 75 tys. Chłopskich rodzin zbierackich - a wraz z nimi ich gospodarstwa około stu. szkoły i kilka rezerwatów ekologicznych - byli zaskoczeni obecnością maszyn i obozowisk firmy, której nieznana do tej pory nazwa ma słynną historię nadużyć na innych ziemiach: Odebrecht. Projekt, który zajmuje i „oczyszcza” tysiąc hektarów ziemi uprawnej i przechwytuje 86% przepływu rzeki Baba (która może zawierać 395 m3 / s), aby wyprodukować 45 mw energii elektrycznej, czyli zaledwie 1% całkowitej energii krajowej !

Odpowiedzią na taką arogancję była zaciekła mobilizacja społeczna, która wstrzymała prace i sparaliżowała projekt, przynajmniej do czasu uzyskania zezwoleń środowiskowych z odpowiedniego portfela państwowego. Dopóki ktoś nie wyjaśni, jaki może być wielki powód, aby zlikwidować tak wiele rodzin, zamienić rzekę w wielki kanał ściekowy, jaki jest sens spiętrzenia tak dużej ilości wody, aby nawodnić tak niewiele nieruchomości w innych regionach, co uzasadnia tyle ekologiczne i ludzkie dewastacja. Ponieważ ludzie, którzy mieszkają w jakimś miejscu, mogą nie wiedzieć, co inni decydują za ich plecami, ale są gotowi stawić czoła intruzom, którzy przybywają i przejmują ich ziemie nawet za cenę więzienia lub własnego życia. Ponieważ za prawo do życia w pokoju zawsze płaci się życiem i więzieniem.

Tak było. Wkrótce po wstrzymaniu projektu otrzymał zezwolenie Ministerstwa Środowiska, a dwóch przywódców chłopskich znaleziono martwych na poboczu drogi do ich domów, nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego. Wreszcie, niektóre rodziny, otrzymawszy kwoty, o jakich nigdy nie śniło się im za swoje ziemie (zawsze śmieszne dla firmy) lub przekonane o znalezieniu pracy, która zapowiada się łagodniej niż praca w rolnictwie i gwarantuje miesięczną płynność, poddają się i dają przestrzeń takiemu potężna moc. Naprawdę trudno jest zachować integralność w środowisku tak brutalnego oblężenia i tak uporczywego przemieszczania się.

Ale ta historia, która jest tak podobna do każdego z naszych krajów, że jest niewiarygodna w tym momencie stulecia, to nie tylko historia władzy i jej starych, odnowionych i nieustannych sposobów grabieży i wypędzania. To przede wszystkim historia bitew i oporu chłopów, równie uporczywego jak prześladująca ich siła. Bitwy i walki, walki, mobilizacje; także opór i wytrwałość w tworzeniu i przeplataniu społeczności, produkowaniu żywności, pielęgnowaniu nadziei, odwzajemnianiu tego, co otrzymano, myśleniu / wiedzy każdego dnia i nie pozwalaniu mocy przekonać ich, by nie byli tym, kim są.

W ten sposób od dziesięcioleci są zjednoczeni w lokalnej organizacji (the uocq), łącząc więzi z większymi organizacjami, wzywając innych, przedstawiając im rozsądne i hojne alternatywy, jak żyć w świecie, który dociera do wszystkich. W ten sposób pośród kacyków, strachu i przemocy te zakątki życia jako bastiony pośród ogromnych pustyń monokulturowych nadal są ośrodkami, które opierają się Zielonej Rewolucji i wchodzą w interakcje w poszukiwaniu większej różnorodności, bardziej produktywnej autonomii, większej wspólnoty . Organizacja, która bada i odzyskuje własne odmiany i zmysły oraz pożywienie i płodność. Organizacja, która gromadzi się, aby wspólnie myśleć i dzięki temu dzień po dniu buduje swoją siłę i możliwości. Stowarzyszenia, wspólnoty, które budują mosty i wzywają do solidarności, aby potępiać nadużycia, pozywać zgodnie z kanonami prawa władzy lub występować, gdy jest to konieczne.

Ponad dziesięć lat temu uocq postawił sobie wyzwanie odzyskania własnego rolnictwa i przy wsparciu niektórych organizacji pozarządowych (zwłaszcza Terranueva, Terranuova, cric, fian, HeiferEcuador), a Politechnika w Quevedo tworzy alternatywy, eksperymenty i zwielokrotnia doświadczenia między wasze rodziny. W ten sposób zastosowano mucuna kojarzoną z kukurydzą, aby zachować żyzność gleby, przezwyciężyć wzrost „chwastów” i wykorzystać ziarno jako pokarm dla zwierząt. Testuje również krzyżówki rodzimego kakao, starając się zachować unikalny aromat i właściwości smakowe, uwzględniając wczesność i odporność odmian handlowych. Wypróbuj także systemy nawadniania działek, aby zadbać o wodę i ziemię.

Stowarzyszenia kobiet HeiferEcuador wzmacniają swój udział w organizacji poprzez hodowlę małych zwierząt (kury nioski, brojlery i świnie). Zajęło im niewiele czasu i refleksji, aby osiągnąć znaczną wiedzę, a zarządzanie zagranicznymi odmianami wymaga większej staranności, nakładów i wiedzy zewnętrznej (zakup równowagi handlowej, przemysłowo ulepszony materiał hodowlany, stosowanie szczepionek), co może sprawić, że będą bardziej zależne od rynku, wiedza została zbadana, przetestowana i odzyskana. Razem nauczyli się, jak stworzyć własny dom zrównoważony własnymi produktami, nauczyli się na nowo, jak hodować rodzime kurczaki i ich wiejskie świnie. W tym momencie Uniwersytet w Quevedo oparł się na ramieniu.

Zachęcanie do szkoleń i wymiany doświadczeń pozwoliło towarzyszom na interakcję ze sobą i poznanie procesów zachodzących w innych organizacjach. To sprzyjało spójności między nimi i było punktem wyjścia do pozycjonowania ich żądań w uocq, aby stać się widocznymi na stanowiskach kierowniczych.

Podczas gdy produkują, badają i rozważają, wzmacniają małe obrotowe fundusze i systemy dzielenia się zasobami, zdobywając małe autonomie, jako kobiety, jako organizacja. Budują własne sposoby na wzajemne uzupełnianie się i odpowiedzialne zarządzanie. Wspólna praca sprzyja ich wysiłkom, aby coraz więcej spotykać się, robić coraz więcej organizacji, odzyskiwać swoją historię, swoje technologie, wiedzę i oddawać ich w służbie ich projektu politycznego i życiowego.

To rodziny, które haftują swoje życie i warunki materialne wbrew słojowi. Jak tam, gdzie Marcia Caicedo, wiceprezes uocq i zastępca członka zgromadzenia, która z dumą pokazuje nam „chmurę” kreolskich kurczaków i piskląt, jej szczęśliwych świń, ryb w jej minimalnym stawie, na jej farmie o powierzchni mniejszej niż jeden hektar otoczonej przez agrobiznesu i daje nam ukojenie soczystych sapotów w cieniu drzewa, lub jak Don Alfonso Intriago i swój ogród godności, który oferuje nam swój aromat kakao - rodzimy -, swoje rodzime pomarańcze i chicha de chontaduro jego córka, w swoim pięknym domu o tradycyjnej architekturze, z "nowoczesnymi" adaptacjami, albo jego 12-letnia wnuczka, która cały czas nas pyta, "mają to w kraju, z którego pochodzą ... jak mogą nie? Niech spróbują, żeby… ”.

Przed nami wiele frontów, wejście transgenów, rozwój tamy, rolnictwo kontraktowe. Ale na tych ziemiach jest dużo duszy, która się nie ugina.

Wilson Vega i Fernanda Vallejo są częścią zespołu HeiferEcuador Foundation: ekwadorskiej organizacji pozarządowej na rzecz rozwoju obszarów wiejskich, opartej na zasadach i wartościach związanych z Heifer Internacional i z nią powiązanych. Wspiera i promuje demokratyczne procesy organizacyjne w sektorach chłopskim, tubylczym i ludowym, wzmacnia ich lokalne zdolności do zrównoważonego zarządzania zasobami naturalnymi i systemami produkcji rolnej z podejściem agroekologicznym.

Opublikowany w Graim http://www.grain.org


Wideo: piatek III dzień (Czerwiec 2022).


Uwagi:

  1. Daikora

    Uważaj niezbyt dobrze?

  2. Schaffer

    Szkoda, że ​​nie mogę teraz mówić - muszę odejść. Zostanę wydany - na pewno wyrażę swoją opinię na ten temat.



Napisać wiadomość