TEMATY

Kłamstwo Fukushimy

Kłamstwo Fukushimy


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Na dole udostępniamy Ci link do pełnego materiału filmowego.


Anegdociarz: - Aby uchronić się przed radioaktywnym pyłem i nie dać się rozpoznać policji, nosimy odzież ochronną.

Zanieczyszczony obszar wokół zniszczonej japońskiej elektrowni atomowej jest zakazany. Spotykamy się z mężczyzną, który chce przekazać wiadomość o tym, co naprawdę się dzieje.

Yukitero Naka jest szefem biura inżynieryjnego, które od dziesięcioleci pracuje w japońskim przemyśle nuklearnym, także w Fukushimie.

Przeszliśmy przez punkt kontrolny nie będąc rozpoznanym. Robotnicy wracają autobusami po wysłaniu ich do nuklearnych ruin. „Wiele znaków wskazuje, że katastrofa z 11 marca jest tylko zapowiedzią tego, co może się wydarzyć w Japonii i na świecie” - ostrzega Yukitero Naka.

Aby zrozumieć niebezpieczeństwo, musimy zrozumieć przeszłość.

Kredyty

Kłamstwo z Fukushimy.

Film Johannesa Hano

Anegdociarz: - Jesteśmy w strefie wykluczenia 7 km od nuklearnych ruin. Yukitero Naka mieszkał i pracował tutaj między dwiema elektrowniami jądrowymi, Fukushima Daiichi i Fukushima Daini.

Yukitero Naka i jego pracownicy przez wiele lat zwracali uwagę na łamanie środków bezpieczeństwa w elektrowniach jądrowych, ale nikt ich nie słuchał.

Yukitero naka: - Niektórzy bardziej przytomni potraktowali moje zmartwienia poważnie. Ale nie mogli ich odnotować, bo w Japonii jest duża, wpływowa grupa nacisku. W Japonii nazywamy je „wioską nuklearną”. Jego filozofia brzmi: ekonomia przede wszystkim.

„Wioska nuklearna” składa się z TEPCO, rządu i naukowców uniwersyteckich. Ta grupa podejmuje wszystkie ważne decyzje.

Anegdociarz: - Spotkaliśmy się w Tokio na ekskluzywny wywiad z Naoto Kan. Był szefem rządu w czasie katastrofy i musiał poprowadzić najgorszy kryzys od czasów II wojny światowej.

Opowie nam kilka historii, które nas zadziwiają. Jak o sieci, która nawet zostawiła premiera na uboczu.

Media rozpowszechniały o nim kłamstwa. Szef rządu popadł w konflikt z „wioską atomową”.

Naoto kan: - Największym problemem jest to, że nie podjęto środków bezpieczeństwa, które należało podjąć przed 11 marca. W tym sensie, chociaż bezpośrednią przyczyną katastrofy było tsunami, najpoważniejszą awarią było niezastosowanie wymaganych środków bezpieczeństwa. To wina odpowiedzialnych. Po prostu nie zrobili tego, co musieli.

Anegdociarz: - Przyczyną katastrofy nie było trzęsienie ziemi i tsunami.

Jesteśmy na tropie „wioski nuklearnej” i odkrywania sieci kłamstw i współudziału przestępców w przemyśle jądrowym.

Nasze badania prowadzą nas przez dwa kontynenty. Polecieliśmy do San Francisco w Kalifornii.

Mamy spotkanie z człowiekiem, który latami kontrolował reaktory. W ten sposób był świadkiem, jak japońska firma nuklearna TEPCO była w stanie ukryć nawet najpoważniejsze incydenty. Pierwszy reaktor został zbudowany przez General Electric w latach 70. Badania przeprowadzili amerykańscy inżynierowie. A w Fukushimie ciągle były problemy.

Narrator (wywiad): - Czego spodziewał się TEPCO po zakończeniu inspekcji?

Kei sugaoka: - Mogę powiedzieć w dwóch słowach, czego TEPCO chciał ode mnie, kiedy odkryłem pęknięcia: „Zamknij usta, nikomu nic nie mów”.

Anegdociarz: - Nie wiem, że spodziewali się problemów, bo w Japonii przemysł atomowy nie ma problemów. Inżynierowi nuklearnemu Kei Sugaoce nie pozwolono nic z tego zmieniać.

Kei sugaoka: - W 1989 roku wykonaliśmy przegląd wideo „suszarni parowej”. Rozpoczęliśmy inspekcję i nagle zdaliśmy sobie sprawę, że było naprawdę duże pęknięcie. Szczelina wielkości, której nigdy wcześniej nie widział.

Anegdociarz: - Ale to pęknięcie nie jest jedyną rzeczą, którą odkrywają Kei Sugaoka i jego towarzysze.

Kei sugaoka: - Mój partner spojrzał na reaktor, a jego oczy rozszerzyły się. Wykrzyknął „postawili suszarkę parową do góry nogami”.

Anegdociarz: - Centralne obszary budynku reaktora mają poważne wady i usterki.

Szefem inspekcji jest Kei Sugaoka, odpowiedzialny za korygowanie procedur budowlanych. TEPCO nie akceptuje wyników inspekcji.

Kei sugaoka: - Przeprowadziliśmy oględziny, znaleźliśmy pęknięcia, a następnie poprosili nas o usunięcie materiału wideo. Nie pozwolili mi nawet napisać raportu samodzielnie. Napisali to, a ja po prostu podpisałem. Wiedzieli, że widziałem niewłaściwe położenie suszarki parowej w reaktorze.

Narrator (wywiad): - Czy zmusili kierownictwo do manipulowania dokumentami?

Kei sugaoka: - Tak, zmusili nasze kierownictwo do sfałszowania naszych dokumentów.

Anegdociarz: - Sugaoka milczał przez 10 lat w obawie przed utratą pracy. Kiedy General Electric go zwolnił, przerwał milczenie i poinformował odpowiednie departamenty rządu Japonii. Ku jego zaskoczeniu od lat nic się nie dzieje. Japońska agencja nadzoru nuklearnego próbowała go zrzucić.

Jednak w 2001 roku w końcu łączy się z amerykańskim inżynierem, który będzie jego sojusznikiem tutaj w Fukushimie w Japonii.

Eisako Sato był gubernatorem prefektury Fukushima przez 18 lat. Sato, członek rządzącej konserwatywnej partii LPD (Liberation Democratic Party), jest człowiekiem politycznego establishmentu, który nawet towarzyszył japońskiej parze królewskiej w jej podróżach.

Był przekonany, że energia jądrowa nie stanowi zagrożenia dla ludności. Ale Sato stracił pewność siebie.

Eisako Sato: - Otrzymałem 20 faksów od informatorów z elektrowni atomowych w mojej prefekturze. Dwóch z nich pochodziło z Kei Sugaoki. Ministerstwo Gospodarki zamiast zweryfikować zarzuty przekazało informację bezpośrednio do TEPCO. Potem stało się coś, w co ledwo mógł uwierzyć. TEPCO po prostu sfałszował raporty. Napisałem artykuł do gazety, w którym napisałem, że jeśli nadal będą to robić, może dojść do bardzo poważnego wypadku.

Anegdociarz: - Teraz biurokraci muszą działać. 17 reaktorów jest wyłączonych. Dochodzenie wykazało, że firma energetyczna TEPCO fałszuje raporty od dziesięcioleci. Uciszył on bardzo poważne incydenty, w tym krach w Fukushimie, który był ukrywany przez 30 lat.

Dyrektorzy rezygnują, pracownicy są karani, ale otrzymują nowe stanowiska. Nikt nie jest obciążony. Najwyższy menedżer, Tsunehisa Katsumata, został nawet awansowany na prezesa firmy.

Przeprosił gubernatora Sato za oszustwo i nieetyczne zachowanie. Jednak Sato nie przestaje. Nadal krytykuje szybki rozwój energetyki jądrowej.

Jest to sprzeczne z zasadami gry dla japońskiej polityki nuklearnej. W 2004 roku mszczą się.

Eisako Sato: - 27 grudnia ukazał się artykuł w gazecie, w którym zarzuca mu się udział w nielegalnej sprzedaży nieruchomości. Autor był dziennikarzem, który obecnie specjalizuje się w polityce nuklearnej. Historia była czystą fikcją. Więc aresztowali mojego brata. Odpowiedzialny prawnik, który był w departamencie prezydenta ministra, został tu tymczasowo przeniesiony.

Nazywał się Morimoto i powiedział mojemu bratu „wcześniej czy później zniszczymy twojego brata gubernatora”. Doszli tak daleko, że 200 osób wokół mnie było pod presją. Powiedzieli: „Mów źle o namiestniku, to nam wystarczy”. Dwóch lub trzech nie wytrzymało presji i popełniło samobójstwo. Jeden z moich szefów działu nadal jest w śpiączce.

Anegdociarz: - Aby chronić swoich przyjaciół i kolegów Sato zrezygnował. Później sąd potwierdził jego niewinność, ale wichrzyciel, który odważył się przerwać jego milczenie, skończył.

To zemsta potężnej grupy, która trzyma w uścisku dużą część japońskiego społeczeństwa. Jego nieszkodliwie brzmiąca nazwa to „Nuclear Village”.

Naoto kan: - W Japonii przez długi czas, a zwłaszcza ostatnie 10–20 lat, tłumiono wszelkie wypowiedzi dotyczące zagrożeń związanych z energetyką jądrową. Kiedy specjaliści uniwersyteccy twierdzili, że istnieje pewne ryzyko, zagrozili swojej przyszłej karierze.

Politycy często otrzymują wsparcie finansowe od firm energetycznych. Jednak gdy ktoś mówi o zagrożeniach związanych z energią jądrową, traci to poparcie. Wręcz przeciwnie, kiedy zgadzasz się na energię jądrową, otrzymujesz hojne datki. Dotyczy to kultury, sportu i mediów. Ze względu na te więzi stworzono środowisko, w którym rzadko wyrażana jest krytyka.

Dlatego „Nuclear Village” nie jest problemem ograniczonym do małego obszaru, ale dotyczy całego kraju. Wszyscy są uwięzieni w tej „wiosce nuklearnej”.

Anegdociarz: - Premier Kan stoi przed parlamentem, w którym ponad 100 posłów otrzymało pieniądze od TEPCO. Wśród nich były premier, a także członkowie jego własnej partii.

Sieć jest znacznie większa. Wielu polityków pod koniec kariery politycznej przenosi się do elektrycznego giganta. Od 1962 roku stanowisko wiceprezesa TEPCO zajmują byli decydenci wysokiego szczebla, którzy wcześniej zajmowali się regulacjami jądrowymi. Nazywają się Amukadari, co po japońsku oznacza „ci, którzy zstępują z nieba”.

Jest też odwrotnie, Tokio Kanou przeszło od wiceprezesa TEPCO do parlamentu. W tym czasie był odpowiedzialny za politykę energetyczną rządzącej LPD przez 12 lat przed powrotem do TEPCO.

Rozmawialiśmy o tej sieci z posłem do Parlamentu Taro Kono.

Kono pochodzi z wybitnej dynastii politycznej. Jego ojciec był ministrem spraw zagranicznych. Kono należy do konserwatywnej partii LPD. LPD rządziła krajem po II wojnie światowej przez prawie 60 lat. To właśnie LPD w dużej mierze napędzała budowę i ekspansję przemysłu jądrowego.

Taro kono: - Zawsze tłumaczyli: „W Japonii nie może dojść do katastrofy nuklearnej”. Nigdy nie wyjaśniali ludziom, że powinni być na to przygotowani. Nawet samorządy nie zdawały sobie sprawy z zagrożeń. Wiem tylko, że nie trzeba było być przygotowanym na poważny incydent, ponieważ takie przypadki po prostu nie mogły się wydarzyć. Próbowali utrzymać tę fikcję i ukryć prawdę fabrykowanymi opowieściami, a teraz muszą przyznać, że kłamią.


Anegdociarz: - W tej atmosferze 11 marca zdarzy się katastrofa, której Japonia nigdy nie widziała.

O 14:46 jedno z najsilniejszych odnotowanych trzęsień ziemi nawiedziło kraj. Jego intensywność wynosi 9,0.

Ale trzęsienie ziemi jest tylko wyzwalaczem horroru szalejącego daleko od wybrzeża, na Pacyfiku. Ogromne tsunami zbliża się w kierunku wybrzeża Japonii z prędkością kilkuset km / h. Fala, która w niektórych miejscach dochodzi do trzydziestu metrów wysokości uderza w całe miasta.

Prawie 20 000 ludzi straciło życie w wyniku powodzi.

Fale zalały również nienaruszoną elektrownię jądrową Fukushima Daiichi. Jego 6-metrowa tama chroniąca przed tsunami jest za niska. Wynika to z faktu, że ani TEPCO, ani dozór jądrowy nie potraktowały poważnie tzw. Zabójczej fali i nie zmieniły planu lokalizacji.

Naoto kan: - Obszar, na którym pierwotnie planowano elektrownię jądrową, znajdował się na wysokości 35 m, ale ziemia została usunięta i ostatecznie grunt, na którym została zbudowana, znajdował się 10 metrów nad poziomem morza. Rozumowano, że obniżenie wysokości nad poziomem morza pozwoliłoby na wydajniejsze pompowanie wody morskiej. Tak więc w historii firmy TEPCO jest wyraźnie powiedziane, że przyczyna była zasadniczo ekonomiczna.

Anegdociarz: - Wielka fala zniszczyła poobijaną elektrownię atomową. Najpierw gaśnie prąd, a potem zespoły ratunkowe są zalewane, ponieważ były zbyt niskie. Bez zasilania rdzenia reaktora nie można schłodzić.

Naoto kan: - Zgodnie z prawem, wszystkie elektrownie wymagają centrum alarmowego w ciężkich przypadkach. W Fukushimie znajdował się 5 km od elektrowni, ale przez minutę nie mógł prawidłowo funkcjonować. Z powodu trzęsienia ziemi ludzie nie byli w stanie szybko dotrzeć na miejsce. Nie było prądu i dlatego sprzęt transmisyjny nie działał. Oznacza to, że w prawdziwej sytuacji awaryjnej centrum ratunkowe w ogóle nie działało. Prawo nawet nie bierze pod uwagę, że trzęsienie ziemi i wypadek jądrowy mogą wystąpić w tym samym czasie.

Anegdociarz: - Naoto Kan prawie nie otrzymał żadnych informacji o dramatycznym rozwoju wydarzeń w elektrowni atomowej. Premier Japonii dowiedział się o silnej eksplozji w elektrowni jądrowej dopiero z telewizji.

Naoto kan: - Nawet po godzinie pojawienia się obrazów w telewizji TEPCO nie donosiło o rodzaju wybuchu, który miał miejsce. Chociaż prawdopodobnie ocena sytuacji w terenie była prawdopodobnie bardzo trudna, TEPCO powinna była mieć możliwość oceny faktów i poinformowania opinii publicznej. Ale nie starali się wystarczająco mocno.

Anegdociarz: - 15 marca 2011. Cztery dni po katastrofie TEPCO i japońska agencja dozoru jądrowego nadal minimalizują zagrożenia w społeczeństwie. Jednak TEPCO potajemnie prosi premiera o pozwolenie na ewakuację pracowników z zakładu. W przeciwnym razie wszyscy zginęliby.

Naoto kan: - Powiedziałem prezesowi TEPCO, że nie planowano ewakuacji pracowników. Ponieważ gdyby tam opuścili, grozilibyśmy stopniem, który wyemitowałby ogromne ilości materiału radioaktywnego. Gdyby tak się stało, duża część naszego kraju nie nadawałaby się do zamieszkania.

Anegdociarz: - Kan od początku nie ufał TEPCO i sam leci do Fukushimy. Chce się o tym przekonać na miejscu, ale nikt nie mówi premierowi, że w trzech reaktorach doszło już 11 marca w popołudnie po katastrofie.

Naoto kan: - W raportach TEPCO i japońskiej agencji bezpieczeństwa jądrowego nie ma żadnej wzmianki o tym, że pręty są uszkodzone lub że doszło do stopienia jądrowego. W raporcie z 15 marca stwierdzono, że takie incydenty jeszcze nie miały miejsca.

Anegdociarz: - Tokio, prawie rok po katastrofie.

Chcemy usłyszeć od TEPCO, dlaczego zajęło im dwa miesiące, zanim przyznali się do tego, czego oczekiwali eksperci z całego świata. Że reaktory osiągnęły stopienie od początku katastrofy.

Narrator (wywiad na konferencji prasowej): - Kiedy firma TEPCO dowiedziała się, że reaktory 1, 2 i 3 osiągnęły stopienie?

Junichi Matsumoto (rzecznik TEPCO): - Oczywiście nie możemy tego zobaczyć na własne oczy, ale możemy ocenić sytuację na podstawie danych z centralnego centrum dowodzenia. Dowiedzieliśmy się dopiero na początku maja, że ​​rdzenie stopiły się i prawdopodobnie spadły na podłogę więziennego statku.

Anegdociarz: - Do dziś są ukryte za papierami i numerami. Na co dzień na konferencjach prasowych gigant energetyczny twierdzi, że sytuacja jest pod kontrolą. W danych pomiarowych ukryte są znaki, które sprawiają, że zastanawiamy się, czy osoby odpowiedzialne za katastrofę naprawdę wiedzą, co robią.

Co ciekawe, jeden z rzeczników wyjaśnia, że ​​zanieczyszczona woda chłodząca zniknęła. Powodem jest to, że rury w zanieczyszczonym gruncie zostały uszkodzone przez rosnącą trawę.

Narrator (wywiad na konferencji prasowej): - Czy naprawdę mówisz, że radioaktywna woda jest transportowana rurami, które mogą zostać uszkodzone przez chwasty?

Junichi Matsumoto (rzecznik TEPCO): Cóż, tak, po raz pierwszy układamy rury na polu. Myślę, że nasza wiedza na ten temat nie wystarczyła.

Anegdociarz: - Ale to nie tylko trawa zagraża nuklearnym ruinom.

Jesteśmy w Tamioce, mieście duchów. Jesteśmy 7 kilometrów od tego, co było Fukushima Daichi. Podróżowaliśmy z Yukitero Naka, inżynierem jądrowym.

Mieszkańcom takim jak on wolno co godzinę wchodzić do strefy zamkniętej, aby przejść przez swoje rzeczy osobiste.

Pokazuje nam swoją firmę zniszczoną przez trzęsienie ziemi i niezdatną do zamieszkania przez promieniowanie.

Yukitero Naka (prezes Tohoku Enterprise): - Ten drewniany budynek był bardzo wygodny. Ładne biuro. Było cicho, chłodno latem i ciepło zimą. Moi ludzie czuli się tutaj bardzo dobrze.

Anegdociarz: - Pracowało dla niego 80 ekspertów nuklearnych. Od czasu katastrofy wielu z nich pomaga utrzymać kontrolę nad zniszczoną elektrownią atomową. Yukitero Naka i jego ludzie wiedzą, co naprawdę dzieje się w zrujnowanej elektrowni atomowej.

Yukitero Naka (prezes Tohoku Enterprise): - Najbardziej obawiam się, że niedługo nie będziemy mieli fachowców, którzy będą w stanie pracować w zniszczonej elektrowni atomowej. Wiele z nich wkrótce osiągnie maksymalny limit promieniowania. Nie wiem, dokąd ściągniemy specjalistów potrzebnych do pracy w zakładzie.

Anegdociarz: - Bez wykwalifikowanych profesjonalistów o niskim stopniu narażenia niemożliwe będzie zapanowanie nad katastrofą. Nawet gdyby mogli wyszkolić wystarczającą liczbę inżynierów i wykwalifikowanego personelu na następne 40 lat, nadal istnieje problem, który może zmienić Japonię i świat.

Narrator (wywiad): - Czy elektrownia jądrowa jest teraz bezpieczna?

Yukitero Naka (inżynier atomowy): - Cóż, tak mówią TEPCO i rząd, ale ludzie wewnątrz w to nie wierzą. Nadal istnieje wielkie niebezpieczeństwo. Moim osobistym zmartwieniem jest blok reaktora 4.

Budynek został poważnie uszkodzony przez trzęsienie ziemi. Na piętrze 4 znajduje się około 1300 zużytych prętów paliwowych. Nowsze pręty paliwowe są przechowywane na najwyższym piętrze, podobnie jak wiele ciężkich maszyn.

To wszystko jest bardzo, bardzo ciężkie. Jeśli nastąpi kolejne trzęsienie ziemi, budynek może się zawalić i jest bardzo prawdopodobne, że nastąpi kolejna reakcja łańcuchowa.

Anegdociarz: - Wtedy pod gołym niebem nastąpiłby krach, z którym zniknęłaby Japonia, jaką znamy dzisiaj. Promieniowanie byłoby wręcz śmiertelne. Praca w terenie byłaby całkowicie niemożliwa. Reaktory 1, 2, 3, 5 i 6 prawdopodobnie wymknęły się spod kontroli. Armageddon!

Anegdociarz: - W Tokio spotkaliśmy znanego sejsmologa profesora Hideki Shimamurę.

W lutym naukowcy z Uniwersytetu Tokijskiego opublikowali nowe badanie dotyczące trzęsień ziemi. Według jego badań w Japonii w ciągu najbliższych 4 lat nastąpi nowe wielkie trzęsienie ziemi, z prawdopodobieństwem 75% ...

Narrator (wywiad): - Czy istnieje realna możliwość, że elektrownia zostanie uszkodzona przez trzęsienie ziemi o takich właściwościach?

Hideki shimamura: - Tak, bardzo prawdopodobne.

Narrator (wywiad): - Czemu?

Hideki shimamura: - Przyspieszenie trzęsienia ziemi, które mierzyliśmy w galach, było silniejsze niż myśleliśmy, że to możliwe. W ciągu ostatnich kilku lat zbudowaliśmy ponad 1000 urządzeń pomiarowych i ustalili, że trzęsienie ziemi było silniejsze i szybsze, niż wcześniej uważaliśmy za możliwe.

Anegdociarz: - Oznacza to, że wszystkie budynki w Japonii mają ogromny problem, w tym elektrownie jądrowe - wyjaśnia profesor Shimamura.

Hideki shimamura: - To jest studium budowy jednej z japońskich elektrowni atomowych. Firma z najsilniejszym trzęsieniem ziemi w przyszłości będzie miała przyspieszenie od 300 do 450 galonów. Następnie wyjaśniają, że w przypadku wysoce nieprawdopodobnego zdarzenia planują przyspieszenie do 600 galonów. Ale dotyczy to tylko strefy bezpieczeństwa reaktorów, a nie reszty konstrukcji.

Nasze badania pokazują, że ostatnie dwa duże trzęsienia ziemi miały przyspieszenia przekraczające 4000 galonów. To znacznie więcej niż planowana kwota w specyfikacji projektowej.

Narrator (wywiad): - Właściciele zakładu wiedzą o tym, ale nie wzmocnili tego, prawda?

Hideki shimamura: - Jeszcze nie. Niewystarczająco. Obawiam się. Zbudowanie zakładu, który wytrzyma takie trzęsienie ziemi, jest praktycznie niemożliwe.

Anegdociarz: - 60 kilometrów od ruin elektrowni atomowej. W centrum kryzysowym, w którym wszystkie informacje są odbierane w tym samym czasie. Agencja bezpieczeństwa jądrowego TEPCO i prefektura koordynują walkę z piekłem jądrowym.

Mamy spotkanie z dowództwem TEPCO odpowiedzialnym za sprzątanie po katastrofie. Chcemy wiedzieć, jak chcą chronić roślinę przed silnym trzęsieniem ziemi. Szczególnie uszkodzony budynek 4.

Shirai Isao: - Mamy wiele prętów paliwowych przechowywanych w basenie reaktora 4. Aby je chronić, konieczne jest wzmocnienie basenu. Na podłodze pod basenem budowane są przypory.

Narrator (wywiad): - Jej elektrownia jądrowa jest prawie całkowicie zniszczona. Skąd mogą wiedzieć, czy wytrzyma nowe trzęsienie ziemi, skoro rok temu nie przetrwała, kiedy roślina była jeszcze nienaruszona?

Shirai Isao: - Przeprowadziliśmy testy, aby zapewnić bezpieczeństwo podczas trzęsienia ziemi. Nie tylko w odniesieniu do reaktora 4 i nie powodowały żadnych problemów.

Narrator (wywiad): - Sejsmolodzy mierzą przyspieszenia do 4000 galonów i twierdzą, że żadna elektrownia jądrowa nie może tego wytrzymać. Co daje ci taką pewność, że bezpośrednie trzęsienie ziemi pod Fukushimą nie spowoduje poważnego uszkodzenia reszty elektrowni?

Shirai Isao: - Lokalizacja 4000 gal, o której mówisz, może być inna. Myślę. Nie mogę na to odpowiedzieć.

Narrator (wywiad): - Czy uważasz, że TEPCO jest przygotowane do zarządzania elektrowniami jądrowymi w Japonii?

Shirai Isao: -… (Cisza)… To trudne pytanie.

Yukitero Naka (inżynier atomowy): - To jedyny wynik, jaki otrzymujemy po tym wszystkim. Ludzkość musi wyciągnąć wnioski z tej historii. Abyśmy mogli zaplanować lepszą przyszłość dla zwykłych ludzi.

Nagrywanie i edycja: Fernando del Cul, BIOS Argentina

Film dokumentalny z napisami: Kohai - Galiciaverde - María Urizar

Napisy zsynchronizowane przez http://chemtrailsevilla.wordpress.com/…

Dostępne pod adresem http://www.youtube.com/watch?v=ZZ4e5Arx7T4


Wideo: Nowa Normalność w strzykawce! Braun wyjaśni, CO WAS CZEKA w związku z tzw. strategią zdrowia. (Czerwiec 2022).


Uwagi:

  1. Wuyi

    Można powiedzieć, ten wyjątek :)

  2. Yoktilar

    Tak, zdecydowanie się z Tobą zgadzam

  3. Delsin

    Mylisz się. Jestem pewien. Musimy przedyskutować. Napisz do mnie na PW.

  4. Beaton

    W porządku, ta zabawna wiadomość

  5. Mathews

    Mogę polecić przejście na stronę, na której jest dużo informacji na interesujący Cię temat.



Napisać wiadomość